Jak Hebe lekceważy konsumentów

W związku z tym, że drogeria Hebe odmówiła mi sprzedaży produktu marki Tołpa w promocyjnej cenie, 15 grudnia wystosowałam do nich taki list:

hebe

Drogie Hebe,
          W dniu wczorajszym odwiedziłam jedną z Waszych drogerii (Warszawa – Aleje Jerozolimskie) po raz pierwszy. Byłam ciekawa tego jak Wasza oferta porównuje się z ofertami innych polskich drogerii. Zapoznałam się z leżącą w sklepie gazetką promocyjną i byłam mile zaskoczona Waszym bogatym asortymentem. Moją uwagę zwróciła promocja na kosmetyki marki Tołpa -25% i postanowiłam z niej skorzystac. Jednak ku mojemu zaskoczeniu przecenione były tylko produkty przeznaczone dla kobiet, chociaż w ofercie marki znajdują się również kosmetyki dla mężczyzn. Informacja w gazetce nie precyzuje tego, że promocja obejmuje tylko kosmetyki damskie. Podeszłam do kasy chcąc dowiedziec się więcej i zostałam poinformowana przez jedną z Waszych pracownic, że według managera sklepu nie wystąpił żaden błąd. Jedynym wyjaśnieniem jakie otrzymałam było, że przecena obejmuje tylko te produkty na których jest zmieniona cena, chociaż informacja w gazetce i najprostsza logika temu zdecydowanie przeczy. Pani w kasie powołała się na informacje drobnym drukiem o tym, że oferta dostępna jest tylko w wybranych Hebe, co moim zdaniem nie miało żadnego związku ze sprawa, ponieważ w drogerii w której przebywałam promocja ewidentnie obowiązywała. 
          Jestem ciekawa jak Państwa firma odnosi się do tego problemu. Będę z niecierpliwością oczekiwac na Waszą odpowiedź. 

BRAK ODPOWIEDZI

Dowiedziałam się, że Hebe ma 7 dni na odpowiedź. Dziś mija 8 dzień, do końca miałam nadzieję, że jednak odpiszą i wytłumaczą dlaczego ‚promocja na wszystko’ obejmuje tylko wybrane produkty. Nie odpisali, więc ewidentnie nie zależy im na klientach, a ich postulaty, że

Dokładamy wszelkich starań, żeby wizyty w naszych drogeriach były bardzo przyjemne. Wszystkie uwagi lub wskazówki są dla nas bardzo cenne.

są tylko słowami niemającymi pokrycia w rzeczywistości.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Jak Hebe lekceważy konsumentów

  1. Szczerze to jestem zdziwiona tą historią. Hebe jest też od ponad roku we Wrocławiu, mam u nich kartę klienta i dotychczas nie zauważyłam żadnych tego typu zagrywek, ba, to moja ulubiona drogeria w tym momencie. A jednak widać, że trzeba się zawsze mieć na baczności… Z kolei ja ostatnio miałam nieprzyjemny incydent z internetowym sklepem zoologicznym, w którym zawsze robiłam zakupy. Wrzucili nie ten towar, który zamawiałam i jeszcze bezczelnie zmienili wpis w moim zamówieniu online. Dowód miałam w postaci maila zwrotnego, który zawsze przychodzi do klienta po dokonaniu zakupu, co takiego znajduje się w koszyku zamówienia… Ot, krętacze są na każdym kroku. Pozdrawiam, dd.

  2. Ale z Ciebie głupi babsztyl. „Przez jedną z pracownic” ? A co to Twoja koleżanka? Nie pracownica, tylko pani sprzedawczyni ewentualnie.

    Na pewno drogerie Hebe przejęły się tą sprawą…na pawno.

    • Przecież pracownik/pracownica to normalne i w żaden sposób nie obraźliwe wyrażenie, pani sprzedawczyni to dla mnie jak z czasów PRL-u :P A co do tego, ze Hebe się nie przejęlo to masz całkowita rację.

    • HAHAHA, widzę, że dauntonabi obruszona. Pewnie jesteś sama ekspedientką po zawodówce i tak jak w PRL wydaje Ci się, że jesteś wielka damą za kontuarem. Otóż nie- naucz się na pamięć tej strofy: „CLIENT IS KING”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s