H&M: majtki i metki

Ostatnio u mnie spokojnie w zakupach. Rzeczy, które kupuję nie mają wad, sklepy nie próbują mnie oszukać, zwroty przyjmują z uśmiechem na twarzy, paragony się zgadzają. Powoli przyzwyczajam się do takiego spokoju, a mój wewnętrzny zen sprawia, że rzadko chodzą mi po głowie myśli typu: no chyba sobie jaja robicie. Lekkie zdenerwowanie odczułam dopiero, gdy przyszło mi odcinać 35 metek z bielizny zakupionej w H&M’ie. Napisałam więc do nich mejla, a nawet dwa… zobaczcie co odpisali.

Drogi H&M’ie!
 
Który sklep wszywa najwięcej metek do.. majtek? Oczywiście, że H&M. Mam odczucie, że można by na tych metkach napisać książkę. Na przykład o tym, jak bardzo wkurzające jest odcinanie siedmiu metek z jednej pary majtek? Pół biedy, jeśli to figi, ale ciekawie robi się dopiero przy stringach. Noszenie bielizny z wychodzącymi na prawo i lewo metkami jest nie tylko nieestetyczne, ale też niewygodne. 
 
Skoro wasze metki utrudniają użytkowanie produktów, po co ich tyle wszywać? Tym bardziej, że majtki z metkami nie spełniają się w funkcji w pełni użytkowej… metki TRZEBA odciąć. Ostatnio zauważyłam, że są one przyszywane w taki sposób, który uniemożliwia ich odprucie, muszę więc je odciąć… Co jeśli odetnę je źle i spruje się cała gumka? Czy mogę wtedy takie majtki reklamować? Ewentualnie, czy mogę poprosić sprzedawcę w kasie, aby te cholerne metki w bezpieczny sposób usunął!? Bardzo proszę o konkretną odpowiedź co macie zamiar z tym zrobić, albo co ja mam zrobić jeśli nadal będziecie stawiać mnie w tej sytuacji?
 UQTkSp3

 

Tak, tak… poniosło mnie.

Dziękuję za kontakt z Biurem Obsługi Klienta H&M.

Rozumiem, że duża ilość metek dołączona do bielizny nie jest estetyczna jak i sprawia dyskomfort. Pani sugestie dotyczące ich ograniczenia lub też usunięcia zostały przekazane do odpowiedniego działu naszej firmy. 

Każde tego typu zgłoszenie traktujemy poważnie i indywidualnie. Mam nadzieję, iż niebawem problem zostanie usunięty i będzie Pani mogła korzystać z naszych produktów bez przeszkód.

No H&M, dajcie z siebie trochę więcej. Rozmowa z obsługą klienta ciąg dalszy:

 

Drogi H&M,
nie za bardzo rozumiem waszą wiadomość i co z niej wynika… co ja mam z tymi metkami zrobić w międzyczasie?

 

W moich wyobrażeniach mejl został przekazany do kierownika obsługi klienta z dopiskiem: pilne.

Dzien Dobry Pani,
tak jak moj kolega w poprzednim e-mail pisal, krytyka Pani zostala przekazana do odpowiedniego dzialu.
Jednak na rozwiazanie tej sprawy potrzeba wiecej czasu. Przepraszam, ze nie mam aktualnie innej informacji. Ma Pani oczywiscie zawsze mozliwosc zareklamowania i odeslania naszej bielizny. Prosze w zwiazku z tym o ponowny kontakt z nami.
Mam nadzieje, ze w przyszlosci bedzie Pani zadowolona z naszych produktow.

Myśli końcowe

Muszę przyznać, że obsługa klienta H&M zareagowała ekspresowo. Odpisanie na pierwszego mejla zajęło im tylko 3,5 godziny! Zaczęłam zauważać, że obsługa klienta odpisuje szybciej i częściej na mejle wkurzonych konsumentów (Patrz IKEA) niż na grzeczne pytania (Tesco).
Co do treści, pocieszające jest, że H&M wykazał się zrozumieniem (”Rozumiem, że duża ilość metek dołączona do bielizny nie jest estetyczna jak i sprawia dyskomfort„). Chętnie dowiedziałabym się jednak czegoś więcej. Czy osoby pracujące w obsłudze klienta H&M noszą bieliznę H&M? Czy jest możliwość bardziej indywidualnego podejścia do piszącego i odpowiedzenia na wszystkie pytania które zdaje?

Nie jest tajemnicą, że większość sklepów ma szablony, którymi odpowiada na skargi mejlowe klientów (najgorszy jest Lidl). Wracając jednak do H&M, zostałam przez nich zapewniona, że sprawa zostanie potraktowana poważnie… Jest to średnio wiarygodna obietnica, nie mogę odpędzić od myśli tego mema:

customer-service-meme

 

Ale wszystko się jeszcze okaże :) Już wiele razy udało mi się zmienić ‚świat’. Patrz tutaj.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “H&M: majtki i metki

  1. Dużo metek mają również majtki Tesco :) Przy czym pal sześć stringi, ale pięć wielkich metek w majtkach dla dzieci o wzroście 86 cm to dopiero przesada!

  2. Pracuję w salonie z bielizną i niestety takie jest prawo, wątpię, żeby sytuacja się zmieniła. Jeśli do sklepu przyjdzie kontrola handlowa, to każdy produkt musi mieć metkę z ceną, metkę ze składem surowcowym, metkę ze składem surowcowym przetłumaczoną na język polski (jakby ktoś przypadkiem nie wiedział, że cotton to bawełna) oraz napis, czym jest produkt, np. biustonosz, majtki. W naszym salonie sprzedając bieliznę polską i brytyjską, do produktów z UK musimy doczepiać metki z tłumaczeniem składu i napisem biustonosz/majtki (polscy producenci mają odpowiednie napisy na metkach). W przypadku sklepu typu H&M, które sprzedaje w wielu krajach, po prostu muszą mieć na metkach te napisy we wszystkich językach, inaczej mogliby płacić duże kary za brak wymaganych informacji. Chyba musisz pogodzić się z odcinaniem metek, co nie jest znowu aż takim wyzwaniem, ja odcinam metki od wszystkiego, co kupuję, bo zawsze sterczą, albo prześwitują i jakoś ani razu nic nie zniszczyłam. Trzeba po prostu ciachnąć nad szwem, nie zahaczając o niego. Dziwne, że H&M nie odpisało po prostu, że te metki są konieczne i nie mogą Ci pomóc.

    • Na pewno ”skład” musi być, żeby spełniać wymogi prawne, ale przecież wystarczy skład po polsku. Ostatnio odcinałam aż 12 metek, więc można śmiało powiedzieć, że liczba zamiast się zmniejszać rośnie. H&M na pewno mógłby ten problem jakoś rozwiązać, wystarczy trochę kreatywnego myślenia. Ja sama mam z dwa pomysły, a co dopiero zespół kreatywnych szwedów. Mogliby np. metkować na regiony. Mogą też doczepić metki w inny sposób, żeby były łatwiejsze do usunięcia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s